Spotkania Polaków ECC 6-12 grudnia 2008

 


ROZGRYWKI ŻEŃSKIE


    

Mecz 1 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
SŁOWACJA   X   3
POLSKA * X   5

Pierwszy mecz w turnieju zagrałyśmy dobrze. Zdecydowanie narzuciłyśmy Słowaczkom naszą taktykę, a te nawet po przewie i konsultacji z trenerem przegrywając, ani razu nie postawiły cornera i nie zmieniły taktyki na bardziej ofensywną. My zdecydowanie usuwałyśmy ich kamienie z domu pilnując, aby nie było żadnych okazji do freezów, tap backów i wszelkich lekkich zagrań, które wychodzą im całkiem nieźle. Przy braku hammera dopiero w końcówkach endów, gdy nadarzała się ku temu okazja, stawiałyśmy strażnika, licząc na przejęcie. I dwa razy sie udało. W ostatniej partii tradycyjnie już czyściłyśmy wszystko co możliwe i mecz zakończył sie po pierwszych zagraniach skipów.


 

 

Mecz 2 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
FRANCJA   X   5
POLSKA * X   7

Drugi mecz zaczął sie dużo bardziej nerwowo - wiedziałyśmy po Wetzikonie na co stać Francuzki, ale nie spodziewałyśmy się, że w pierwszym endzie zmuszą nas do wjazdu przeciwko trzem. Ale udało się. Od tej chwili to my przycisnęłyśmy i w trzeciej partii zmusiłyśmy Sandrine do wjazdu przeciwko trzem. Jej z kolei zagranie nie wyszło i objęłyśmy 4-punktowe prowadzenie. W środkowej części meczu nasze rywalki zaczęły grać dużo lepiej i w 8-mym endzie mając szanse wygrania za 2 zaryzykowałyśmy trudniejsze zagranie. Niestety po mierzeniu to kamień francuski okazał się lepszy i końcówka spotkania stała się dość nerwowa. Na szczęście dobra gra w 9-tym endzie sprawiła, ze zdobyłyśmy 2 punkty. Pozostało już tylko czyszczenie w ostatniej partii. Po naszym taktycznym przelocie (Francuzki również uwielbiały freezy) z prezentem przyszła nam lead przeciwniczek - chcąc zagrać cornera.... przejechała przez dom... Drugi jej corner padł już naszym łupem i tak też działo się do zagrań skipów. Perfekcyjny cleering pozwolił nam utrzymać czysty dom, wiec mnie pozostało jedynie wybić pierwszy kamień Sandrine z domu. Tym samym kolejny punkt na koncie stał sie faktem.


 

 

Mecz 3 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
ESTONIA * X   6
POLSKA   X   3

Trzeci mecz miał umocnić naszą pozycję w grupie. Niestety należał do takich, o których chciałoby się jak najszybciej zapomnieć. Obie drużyny nie grały najlepiej, a dodatkowo tor był sporo inny, niż wcześniejsze. Rozczarowujące było też to, że gdy miałyśmy szanse na wygrywanie naszych endów za więcej niż 1 punkt, nieoczekiwane zagranie przeciwniczek zmuszało nas albo do trudnych przebić albo do wjazdów za 1. (W tym meczu za Kasią zagrała Marysia). Po trzeciej kolejce spotkań sytuacja w naszej grupie bardzo sie wyrównała. Jeżeli chcemy wyjść z pierwszego miejsca musimy wygrać oba spotkania i liczyć na potknięcie Estonii. Po zaskakującym zwycięstwie Hiszpanek nad Finkami nasze jutrzejsze przeciwniczki tanio skory nie sprzedadzą.


 

Mecz 4 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
POLSKA   X     9
HISZPANIA * X     3

Skład: Marianna, Marysia, Kasia, Marta 

Mecz z Hiszpankami przebiegał całkowicie pod nasza kontrolą, choć początek mógł na to nie wskazywać. W pierwszym endzie tylko dzięki udanemu wjazdowi przeciwko czterem, Hiszpanki wygrały za 1, natomiast w drugiej partii mój ostatni take-out wyrolował się minimalnie dalej niż hiszpański kamień. Nic straconego - dalej grałyśmy "swoje", czego efektem była wygrana za 4 i przejecie kolejnej partii za 2. Od tego momentu, mając solidną zaliczkę punktową, przestałyśmy grać ofensywnie. Prawie cały czas utrzymywałyśmy pusty dom, ale gdy w końcówkach endów nadarzała się okazja, przejmowałyśmy. Generalnie jesteśmy zadowolone z wykonania, chociaż zdajemy sobie sprawę, że jutro Finki z pewnością postawią przed nami trudniejsze zadania. Obie drużyny zdają sobie sprawę z wagi tego spotkania - wygrany zapewnia sobie pierwsze miejsce w grupie i co najmniej brązowy medal. Przegrany natomiast spada do tie-breaku o drugie miejsce, w którym spotka się z Estonią lub Słowacją.

Trzymajcie moooooocno kciuki!


 

Mecz 5 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
POLSKA * 5
FINLANDIA   6

ROZGRYWKI MĘSKIE


 

 

Mecz 1 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
POLSKA   X 6
HOLANDIA * X 8

Mistrzostwa Europy zaczęliśmy od meczu z Holendrami, czyli... ekipą, która w połowie składa się z Kanadyjczyków. Trochę dziwnie było grać przeciwko drużynie z Niderlandów, która porozumiewa sie wyłącznie po angielsku. Mecz zaczął się dla nas nieciekawie - chyba debiutancka trema sprawiła, że przegraliśmy pierwszego enda (nie mieliśmy hammera) za 2 punkty, a następnego za 1. Potem było mozolne odrabiane strat i po 8 endach nieoczekiwanie był remis 5:5. Spotkanie rozstrzygnęło się tak naprawdę w 9 partii. Błędna decyzja naszego skipa, nieprecyzyjne zagranie naszego ostatniego kamienia (nie wyszedł nam draw) i Holendrzy przy swoim hammerze wygrali ją za 3. To była zbyt wysoka strata do odrobienia, choć... na koniec 10 enda była szansa na splita, który mógł nam dać trzy punkty. Udało się zdobyć tylko 1 i nasz pierwszy mecz skończył sie wygraną rywali 8:6. Wystąpiliśmy w składzie: lead Krzysztof Kowalski, drugi - Przemek Stachura, trzeci - Wojtek Woyda i na czwórce Bartek Klimas.

 


 

 

 

Mecz 2 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
LITWA * X     2
POLSKA   X     11

Potem trafiliśmy na naszych dobrych znajomych z ubiegłorocznego Baltic Cup w Gliwicach - czyli Litwinów. Trzynaście miesięcy temu nas pokonali, tym razem przejechał po nich "polski walec". Wynik 11:2 mówi chyba wszystko. Trochę się zmieniło przez ten rok... W tym spotkaniu zamiast Wojtka zagrał Tomek Korolko.


 

Mecz 3 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
AUSTRIA   X 9
POLSKA * X 11

 

Pierwsza wygrana w ME sprawiła, że trochę zeszło z nas napięcie. Na niedzielny poranny mecz z Austria wyszliśmy w podstawowym składzie, z Wojtkiem na trójce. Spotkanie układało nam sie do połowy dobrze, m.in. z powodu słabej dyspozycji "czwórki" rywali. Na przerwę schodziliśmy prowadząc 7:3 (w piątym endzie wygraliśmy za cztery). I nagle skip Austriaków zaczął grać o niebo lepiej. I jemu, i pozostałym naszym przeciwnikom wreszcie zaczęła wychodzić ich ulubiona gra - precyzyjne drawy za strażniki. My przestaliśmy trafiać wybicia i dostaliśmy od nich trójkę, potem przejęli za dwa i za jeden. Dziewiątego enda zaczęliśmy przegrywając 7:9! Ale tą partię rozegraliśmy już perfekcyjnie. Przy swoim hammerze zdobyliśmy 3 punkty. Ostatnia partia miała dziwny przebieg. Powycierały się już peble i na ostatnich metrach kamienie bardzo mocno skręcały. My połapaliśmy się w tym prędzej, zaczęliśmy dawać większe poprawki i przed ostatnim kamieniem Austriaków mięliśmy dwa nasze w domu (jeden 4 stopy od guzika) i cały środek toru dokładnie zastawiony. Rywale (nie mieli nic w domu) spróbowali dobicia swojego kamienia stojącego z boku. Do ekstra enda zabrakło im jakichś 10 centymetrów. 11:9 dla Polski - i duża satysfakcja, że pokonaliśmy zawodników o wiele bardziej doświadczonych od nas.


 

Mecz 4 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
ANGLIA   X   4
POLSKA * X   7

Na koniec drugiego dnia ME wzięliśmy srogi rewanż na Anglikach za... tych ponad 30 lat upokorzeń, jakie musieli znosić polscy piłkarze. To oczywiście żart, ale wygrana 7:4 dała nam mnóstwo satysfakcji. Plan był prosty - wiedzieliśmy, że oni dobrze wybijają, wiec graliśmy tak, żeby komplikować sytuacje w domu. Dużo lekkich zagrań, drawów, tap-backów... do czasu wypracowania sobie sporej przewagi, czyli do przerwy. Potem zmieniliśmy strategię i wywalaliśmy z domu i sprzed domu wszystko, co się dało. W efekcie Anglicy w żadnym endzie nie wygrali wyżej niż za 1 punkt, a partie z hammerem padały naszym łupem. Mecz zakończył precyzyjny take-out Wojtka w 10 endzie i rywale się poddali. W obu niedzielnych spotkaniach graliśmy w podstawowym składzie (Tomek był rezerwowym).


Mecz 5 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
FINLANDIA * X     10
POLSKA   X     3

Finlandia jest z całą pewnością nie na swoim miejscu. Ta drużyna powinna grać w grupie A... I pewnie za kilka dni będzie się cieszyć z zasłużonego awansu do elity. To, co pokazali w meczu z nami wicemistrz olimpijski Teemu Salo i jego koledzy, to była bajka. Świetna technika, wyczucie siły, konsekwentna taktyka... Trochę punktów im urwaliśmy, kilka razy mocno sie głowili, jakie zagranie wybrać, ale wygrać się z nimi nie dało. Poradzili sobie z naszą taktyka maksymalnego komplikowania gry, byli bardziej precyzyjni. Nie zdarzyła im sie taka "zapaść", jak we wtorkowym spotkaniu z Austria, które rozstrzygnęli dopiero w końcówce.


Mecz 6 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
POLSKA   X 7
ESTONIA * X 6

 

W poniedziałkowy wieczór, o godzinie 20, zmierzyliśmy się z rodzinnym teamem Lillów, czyli reprezentacją Estonii (grają w niej ojciec z synem). To nasi dobrzy znajomi z ubiegłorocznego Baltic Cup, gdzie pokonaliśmy ich wyraźnie. Tym razem zafundowaliśmy i sobie, i naszym kibicom przed komputerami prawdziwego thrillera. Estończycy grali niemal bezbłędnie (mieli odrobinę lepsze statystyki w całym meczu niż my), aż do ostatnich dwóch endów. Przedostatnią partię próbowali wyzerować, żeby mieć hammera w ostatniej, ale - pechowo dla nich - wygrali ją za jeden. W ostatnim endzie musieliśmy odrobić jeden kamień straty, żeby zremisować, wygrana dwoma dawała zwycięstwo w całym spotkaniu. Rywale próbowali czyścić z kamieni dom i... popełnili błąd. Po rollu poszczotkowali swój kamień na guzik, ale 5 centymetrów za tee-line. Tylko na to czekaliśmy! Za chwile dokleiliśmy tam swój kamień, im nie wyszło wybicie, a my po następnym naszym wybiciu i krótkim rollu mieliśmy dwa kamienie w domu, niedaleko guzika i otwarty cały tor. Skip Estonii próbował doubla - ale wykonał tylko pól planu. Pozostało nam zagrać draw, co Bartkowi udało sie bezbłędnie - i mogliśmy odetchnąć. Było bardzo nerwowo, ale udało nam sie "pomścić" dziewczyny, które tego dnia przegrały z Estonkami.

 


 

Mecz 7 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
POLSKA * X     4
ROSJA   X     9

Gdybyśmy we wtorkowy ranek pokonali Rosjan, być może - przy jakiejś wpadce Holendrów - gralibyśmy w barażach o 2 miejsce w grupie. Niestety, Sborna była tym razem lepsza, i to mimo iż zagraliśmy jedno z lepszych spotkań w Ornskoldsvik. Rosjanom wychodziły zagrania z gatunku "mission impossible". Do przerwy spotkanie było wyrównane, potem juz odskoczyli i mimo, że zmieniliśmy taktykę na bardziej ofensywna, nie udawało się odrobić strat. No cóż, chłopcy ze Wschodu maja "odrobinę" lepsze warunki do przygotowań - jako kadra olimpijska na Soczi nie muszą się martwić o kasę ani o sprzęt, miesiącami siedzą i trenują w Szwajcarii (oficjalnie coś tam studiują), są z nimi trenerzy od curlingu, przygotowania fizycznego, masażyści... Inny świat. Będą szybko robić postępy, być może nawet juz teraz awansują do grupy A. Bardzo im na tym zależy.


 

Mecz 8 H 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 E T
POLSKA * X   14
BIAŁORUŚ   X   6

Dziękujemy wszystkim naszym kibicom - z Polski, Szwajcarii, Niemiec, Holandii, Norwegii... - za wszystkie miłe słowa wsparcia, jakie do nas docierają. Serdecznie pozdrawiamy!